Plany (późne) na 2017

Kiedy minionej jesieni planowałem tegoroczne starty założyłem, że na wiosnę przebiegnę maraton, a jesienią spróbuję wyśrubować czas na 10 kilometrów. Jak to w życiu bywa plany spotkały się z rzeczywistością. Pokonała mnie jesienno-zimowa aura, przy pomocy swojej ulubionej broni, czyli podstępnych, upierdliwych i nawracających chorób. Byłem na zmianę wkurzony, rozgoryczony, załamany. Ocierałem się o pomysły w stylu „rzucam mocne treningi, będę truchtał bez ciśnienia kilka razy w tygodniu”. Przeszło mi z pierwszymi oznakami wiosny.

Z wiosną przeszła mi też ochota na start w maratonie. Niby mogłem próbować, dałbym radę, ale na pewno w stylu dalekim od przyzwoitości. Nie chciałem też biec nic krótszego, bo uznałem to za sztukę dla sztuki, bez dobrego przygotowania, bez szansy na wynik, który mógłby mi się spodobać. Nie należę do osób, które po prostu lubią starty na asfalcie, atmosferę zawodów, możliwość biegu w grupie. Co innego bieg w górach, ale w mieście muszę widzieć chociaż cień szansy na zrobienie fajnego wyniku.

Zatem pierwszą część sezonu odpuściłem. Cytując prokuratorskiego asesora Falka z powieści „Gniew”, której ostatnio słucham biegając „To logiczny wybór”. Drugą część sezonu – tą letnią, zresztą też przeznaczyłem na zmarnowanie. Do końcówki sierpnia w zasadzie nie mam czasu na porządne przygotowanie, ani gwarancji, że nagle nie wypadnie mi z planu dużo treningów. Zresztą starty w środku lata to dodatkowe punkty ujemne do zabawy i radości. Celuję w takim razie w jesień i to późną, czyli logicznym wyborem (znów za Falkiem) wydaje się być warszawski Bieg Niepodległości.

Mój obecny pułap możliwości na dychę to jakieś 44:30, optymistycznie patrząc. Mniej optymistycznie 45:00. Ten i kolejne 7 tygodni zamierzam biegać co dam radę, a w miarę możliwości:

  • Raz coś mocnego – Danielsowskie interwał albo trening progowy,
  • Raz coś średnio-mocnego – BNP, tempo M,
  • Podbiegi – minimum 2 razy na 3 tygodnie.

Do tego biegi spokojne, żeby dobić do 70 kilometrów w tygodniu, oprócz tego siłownia 2 razy. Potem będę miał 12 tygodni, żeby przygotować się do docelowego startu. Spróbuję też wpleść jakieś starty kontrolne – wstępnie myślę o Praskiej Piątce i 5km podczas Maratonu Warszawskiego albo 10km podczas Biegnij Warszawo.

Oby tym razem się udało.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *